Dylematy oświaty

listopad 22nd, 2007

Rozgorzała nam dyskusja nad bonem oświatowym.
Związki zawodowe są przeciw. Nie jest to żadna niespodzianka - bon oświatowy - z założenia substytut wolnego rynku w oświacie - jakieś tam elementy wolnorynkowych wyborów wprowadza. W pierwszej kolejności z obiegu wypadliby przede wszystkim działacze urzędujący w ZNP i SOLIDARNOŚCI. Gdyby byli lepszymi nauczycielami, niż działaczami, nie pchaliby się na etat do związku.

Ten, kto przeżył kilkadziesiąt lat w PRL mógł (niestety większość tego nie zrobiła…) wyrobić w sobie “odruch wymiotny” na wszelkie objawy socjalizmu.
Socjalizmu w oświacie - również.

Dopóki oświata będzie państwowa, to czy z bonem, czy bez, będzie państwowym przedsiębiorstwem, w którym pracuje się byle jak.

  • Szkoła jest państwowa, czyli niczyja - będzie ktoś o to dbał?
  • Nauczyciel zarabia połowę tego, co pierwszy lepszy robotnik.
    Będzie ucieczka co bardziej zaradnych nauczycieli do Londynu albo do innych zawodów?
    Będą nauczyciele uczyć na zasadzie “jaka płaca - taka praca?
  • Kto przyjdzie do szkoły uczyć: dobrze wykształceni absolwenci uczelni, czy raczej ci, którzy nie załapią się na lepiej płatne profesje?

Dyskusja o bonie oświatowym jest bezprzedmiotowa.
Należałoby raczej porozmawiać o tym, jak wyrwać oświatę z rąk państwa.
Ale jak? Państwu zależy, żeby sobie wychowywać posłusznych obywateli! Tak łatwo tego instrumentu nie odda!

Tadeusz Socha
Matura z matematyki

Podobne posty:

W celu zwiększenia rankigu opisywanej strony należy wkleić poniższy link u siebie na stronie:

Leave a Reply

Captcha
Enter the letters you see above.

statystyka